NA DWIE PARY OCZU

czyli M. i T. nadal w podróży

Wszystko, co dobre, ma swój koniec, poza dobrą kiełbasą oczywiście, która końcema dwa. Rok 2019 przyszło nam zakończyć w zasypanym śniegiem saamskim namiocie, stojącym na zamarzniętych bagnach na zapomnianym końcu Norwegii. Wspominając minionych dwanaście miesięcy nie mogliśmy nie uśmiechnąć się do wydanej w marcu naszej pierwszej wspólnej książki, „Gdy śmieją się oczy, czyli M. i T. w podróży”. Skoro – jak to później miał stwierdzić jeden z recenzentów – „jest nam ze sobą po drodze”, od początku było jasnym, że w bagażniku mamy jedną tonę pierwszego tomu. Drugi sam z siebie zaczął się wypodróżowywać.
Mimowolne podsumowanie półtorarocza poprzedzonego wydaniem książki przyniosło zaskakujące zliczenie. Okazało się, że nadepnęliśmy w tym czasie na sześć kontynentów i zamoczyliśmy stopy w czterech oceanach. Krajów i terytoriów nie zliczymy, bo przekraczaliśmy bardzo różne granice: państw, stref autonomicznych, a także, zdaniem niektórych, zdrowego rozsądku.  Wszystkiemu winien nasz brak wyobraźni: inni autorzy wymyślają arcyciekawe narracje i przygody, my nie potrafimy, musimy więc je przeżyć. Przeżyliśmy, sfotografowaliśmy, spisaliśmy i wydaliśmy, czego dowód P. T. Czytelnicy mają przed oczami.

 

©2020 by Pstrykowisko. Stworzone przy pomocy Wix.com